egzamin gimnazjalny napisany, czego po sobie się nie spodziewałam, matma poszła mi w miarę znośnie. nawet nie liczyłam na pomoc boba budowniczego- a i tak się udało
wiedziałam, że kiedyś nadejdzie ten moment. na miesiąc mnie wcięło, a liczba wiadomości rosła, trzeba było zaglądać i tak dalej, ale nie miałam czasu. teraz jakoś pusto mi bez tych testów, których i tak nie robiłam.
TRZY LATA MNIE KATOWALI ROZPRAWKAMI, A NA CZĘŚCI HUMANISTYCZNEJ MIAŁAM CHARAKTERYSTYKĘ! grrr
nawet dużo osób się nagle sympatycznych zrobiło, pytają, jak mi poszło. kilkoro się nawet przyznało, że w życiu by nie rozwiązali takiego egzaminu, że był trudny. a wiecie co? ja to się o trudny modliłam, bo w gimnazjum i tak mnie do niego dobrze przygotowali, mimo tych wszystkich jęków. dzięki temu będę miała łatwo do nowej szkoły, a konkurencja odpadnie- żyć nie umierać
swoją drogą, dobrze, że chociaż w trzeciej klasie się zmusiłam do czytania lektur
sialalala. mam nowe zdjęcia, nawet różowych kwiatków, i je niedługo tutaj wrzucę.
odczuwam pustkę nic- nie- robienia. sobota, niedziela, a ja mam CAŁY WEEKEND dla siebie, ale jakoś trudno mi przeżyć, że nie muszę czegoś gonić. przejrzałam przewodnik na studia i już całkowicie rozwiały się moje wątpliwości- muszę złożyć papiery na humana i zacząć 'na serio' zakuwać niemiecki. ciekawa jestem ile wytrzymam?
i obiecałam sobie robić notatki na polskim, yeah
boli mnie kolano. kiedyś trzeba na coś umrzeć.
- Mood:
Lazy